Hala Mistrzów - Włocławek, autor: major39
Ruiny zamku krzyżackiego w Bobrownikach, autor: darkofe
XVII wieczny kościół w Przypuście, autor: darkofe
Rynek w Nieszawie, autor: darkofe
Do Przypustu, autor: darkofe
Wschód słońca nad stadionem Unibaxu, autor: djpark
Ostatnia naprawa , autor: djpark
Praca idzie pełną parą , autor: djpark
Tężnie w Ciechocinku, autor: djpark
Ławeczki nad Wisłą w Nieszawie (Koło możliwej przeprawy przez rzeke), autor: djpark
Nasze dzielne rumaki, autor: djpark
Włocławek, autor: djpark
..., autor: djpark
Port dla żaglówek, autor: djpark
..., autor: djpark
Na prawym brzegu Wisły, przy zejściu z tamy we Włocławku nad wodę, przy barierce jest kuloodporna szyba ze znakiem krzyża. Zazwyczaj leżą pod nią kwiaty i palą się znicze. To pomnik, ustawiony w miejscu, gdzie wyłowiono z wody ciało Jerzego Popiełuszki, z, autor: djpark
Widok z tamy , autor: djpark
Lesna droga (Męcząca jesli jedziesz z większym bagażem), autor: djpark
autor: djpark
autor: djpark
Chwila relaksu, autor: djpark
Most kolejowy na Wiśle, autor: leon
Krzywa wieża w Toruniu, autor: leon
autor: lukasz-penkala
Park Bydgoski, autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: lukasz-penkala
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
autor: basik31
PKP Toruń, autor: basik31
taras widokowy nad Wisłą 
, autor: Bartłomiej Kuraś Kania
autor: Bartłomiej Kuraś Kania
autor: Mathinho90
autor: Mathinho90
autor: Mathinho90
autor: Mathinho90
autor: Mathinho90
autor: Mathinho90

nad jezioro Białe. (etap drugi)

Dzień trzeci godzina 4:00 czas pobudki. Trochę zaspani ale wypoczęci składamy namiot , montujemy sakwy i resztę ekwipunku na rowerze i już jestesmy gotowi. Nasz start zaczął się od małej usterki a dokładnie chodziło o nasz licznik który nie licząc godziny nic nie pokazywał i choć jest to usterka która nie wpływa na sam rower troszkę nas zirytowała ponieważ na początku ciężko było nam ustalić czy trzymamy równe tempo. Ale wracając do trasy, naszym celem podróży był na początek Nowy Duninów w którym możemy obejrzeć port dla żaglówek, po czym mielismy ruszyć trasą 62 ruszyć w stronę Włocławka ale i tym razem dopadły nas problemy. W pierwszej kolejnosci zahaczylismy o stacje by zjesc jakies sniadanie bo głód nas m... ocno męczył ( nic od startu nie jedlismy a sklepy były jeszcze pozamykane). Po jakims czasie dotarlismy do kolejnej stacji więc postanowilismy kupić jeszcze wodę i nas dopadło Siwy przebił przednią dętkę, pierwszy raz od pięciu lat a najlepsze jest to iż jak pisałem wczesniej będąc we Włocławku odpuscilismy sobie kupno pompki i dętki na rozmiar koła jaki posiadał mój drogi kolega. Podsumujmy nie mielismy pompki, dętki a nawet łatek więc można smiało stwierdzić że zachowalismy sie jak amatorzy. Ale nie było co ubolewać nad naszym nieszczęsciem trzeba było działać zaczelismy od wypytania ludzi których spotkalismy czy nie posiadają w samochodzie sprężarki by móc choć zobaczyć czy da się wrócić do Nowego Duninowa na rowerach w końcu nie było aż tak daleko. Po kilkunastu minutach byłem już gotowy sam wrócić się by zakupić potrzebne nam materiały oczywiscie nie miałem gwarancji że znajdę odpowiedni sklep. Nagle mój wzrok przykuł rower oparty o sciane szybko zrozumiałem że należy do faceta który pracował na stacji więc wpadłem na pomysł by załatwić Siwemu nowe przednie koło drogą wymiany. Zagadnołem owego pana czy by nie poszedł na taki układ nasze przednie koło za jego plus dwadziescia złotych na nową dętkę i choć z początku się opierał to koniec końców zrozumiał nasz problem i ku mojej uciesze powiedział tu zacytuje ,,A ch-- tam sprzedam wam". Jak się później okazało on też kiedys był zapalonym rowerzystom opowiedział nam jak to miał zamiar razem z przyjaciółmi wracać z Francji rowerem i choć mieli wszystko gotowe do drogi to problemy zdrowotne jednego z nich ostatecznie zburzyły ich plany przed samym startem. I tak udało nam się ruszyć dalej w strone domu. Droga szła już nam całkowicie przyjemnie zwłaszcza że widok z tamy we Włocławku jest bardzo przyjemny dla oka. Po pokonaniu Wisły ruszylismy w strone między innymi Bobrowników,Stary Bógpomóż aż w końcu zdecydowalismy sie ruszyć w strone Czernikowa by móc odwiedzić koleżanke z Obrowa które leży tuż za Czernikowem na drodze Krajowej nr 10(O koleżance wspominałem na samym początku tejże relacji). No więc po mile spędzonych 30-40 minutach własnie w Obrowie ruszylismy już prosto 10 w strone Torunia ale ten dzień szykował dla nas kolejną niespodzianke. Tuż przed Toruniem moje tylne koło z tylko jemu wiadomych powodów odkręciło się (Powód znalazł sie tydzień po powrocie gdy zebrałem sie by obejrzeć rower). No cóż było to niezwykle nieodpowiednie miejsce na taką usterke ponieważ do naszej dyspozycji nie było oddane żadne pobocze więc krótko zastanawiając sie przeżucilismy nasze rowery przez barierke i tam sie zajelismy moim rumakiem. Po około 15 minutach udało mi sie rozpakować rower prowizorycznie umocować koło załadować rower i wrócić na trase. Gdy tylko dotarlismy do miasta złapał nas potworny głód i choć mielismy już potężne opóźnienie musielismy cos zjesc, najszybszą opcją był McDonald w którym sie zaopatrzylismy sie w dwie torby jedzenia i bez siadania wskoczylismy na rowery i ruszylismy. Szybko skonsumowalismy posiłek i teraz jak z torpedy popędzilismy w strone domu. Przemknelismy przez Toruń i została nam ostatnia prosta tzn droga krajowa nr 80. Ostatnie 10 Km niesamowite, bo choć licznik nie pokazywał ile dzis przejechalismy to czułem dumę z samego siebie z Siwego z nas że choć ten rok dla nas nie był łatwy jesli chodzi o nasze wyprawy to dalismy rade. Nie pokonało nas ani zmęczenie ani trudnosci jakie napotkalismy takie jak głód, monotonne odcinki trasy i te wymagające jak lasy w których tak na prawdę nie do końca wiedziałem gdzie jedziemy, pragnienie, pogoda a nawet usterki które też nas nie ominęły. Oczywiscie nie uwzględniłem tu wszystkich przygód jakie nam sie przytrafiły ale mysle że wybrałem te najciekawsze jest to moja druga relacja z wyprawy i mam nadzieje że choć odrobine poszło mi lepiej niż ostatnio. Nasze podsumowanie było jednogłosnie ,,To był na prawde udany wypad". A i przepraszam za jakosc zdjęć wszystkie robione telefonem. Całkowity przejechany dystans 322 Km Pierwszy dzień 167 Km Drugi około 20 Km Trzeci około 135 Km


    Opinie

  • 5/5
    Wrażenia z przejazdu
    1/5
    Trudność trasy

    Świetna relacja. Nie da się nie śmiać. Tak trzymajcie z Siwym: i rowerowo i literacko. Z rowerowym pozdrowieniem z Ciechocinka. Radek

    • 18.11.2018
  • Można przeżyć na tej trasie niesamowite przygody...

    • 09.09.2011

Mapa

5
Wyjątkowa na podstawie 2 opinii
2/5
Trudność trasy
132.15
Kilometrów