Ładowanie mapy…

13.07.2014 Wzdłuż Sudetów

Długość
198.83 km
Czas
-
Przewyższenie
-
Trudność
Bardzo trudna

O trasie

Trassa Wzdłuż Sudetów
W
wiesiek
Dodano: 9 czerwca 2015

Galeria z trasy

Miejscowości na trasie

0.0 km
Henryków Lubański
Start
6.0 km
Nawojów Łużycki
12.1 km
Nawojów Śląski
18.1 km
Lubań
24.1 km
Zaręba
30.1 km
Nowogrodziec
36.2 km
Leśna
42.2 km
Karłowice
48.2 km
Stankowice
54.2 km
Gryfów Śląski
60.3 km
Rząsiny
66.3 km
Mirsk
72.3 km
Lubomierz
78.3 km
Chmieleń
84.4 km
Płóczki Górne
90.4 km
Golejów
96.4 km
Radomice
102.4 km
Łupki
108.5 km
Pławna Dolna
114.5 km
Maciejowiec
120.5 km
Mojesz
126.5 km
Pilchowice
132.6 km
Marczów
138.6 km
Pokrzywnik
144.6 km
Lwówek Śląski
150.6 km
Wleń
156.7 km
Żeliszów
162.7 km
Jurków
168.7 km
Pielgrzymka
174.7 km
Proboszczów
180.8 km
Nowy Kościół
186.8 km
Złotoryja
192.8 km
Sędziszowa
198.8 km
Pyskowice
Meta

Opinie

WI
wiesiek
2015-07-04
Drugiego dnia mojego podróżowania po Dolnym Śląsku, wyruszyłem wcześnie. Trasa jaką sobie zaplanowałem, wzdłuż Przedgórza Sudeckiego, była dość długa. Ze schroniska młodzieżowego w Henrykowie Lubańskim, najpierw pojechałem kilka kilometrów na zachód. W Henrykowie rośnie cis, najstarsze drzewo na terenie Polski. Jak podają dendrolodzy, drzewo wykiełkowało w 734 roku, a więc 1280 lat temu. Czas ruszać w drogę. Jako pierwszym miasteczko na mojej trasie znalazł się Lubań Śl. Następnie, lekko pofalowaną drogą, docieram do Gryfowa Śl. Po prawej stronie rozpościera się piękny widok na Góry Izerskie. Kilka kilometrów dalej z wygodnej DK 30, skręcam w lewo i dojeżdżam do Lubomierza, miasteczka znanego z kultowej komedii ?Sami swoi?. Można odnaleźć tu pamiątki z czasów kręcenia filmu. Teraz kieruję się na płn ? wsch. Droga wije się między okolicznymi wzgórzami. Tuż przy ścieżce rowerowej, która biegnie z Pławnej Górnej aż do Lwówka Śl., wznoszą się wspaniałe skalne ściany. Można poczuć się jak w Górach Stołowych. W Lwówku Śl. trafiłem na doroczną imprezę - Lwóweckie Lato Agatowe. W tutejszych okolicach (Płuczki Górne), znaleźć można agaty, a u okolicznych rzemieślników wydobyć z minerału jego piękno. Teraz ruszam na wschód. Tuż za miasteczkiem, skręciłem w prawo. Po kilkuset metrach odnalazłem zamek w Płakowicach. Jest to XVI ? wieczna, największa na Śląsku budowla renesansowa. W latach 1953 ? 59 mieścił się tu, tajny ośrodek wychowawczy dla 1270 koreańskich dzieci. Dzieci te, zostały osierocone w wyniku wojny koreańskiej. Leczone były z różnych chorób. Dzieci miały tu swoją szkołę. Nauka odbywała się w j. koreańskim, ale uczyły się też chętnie języka polskiego. Gdy wracały do Korei Płn płakały, ale płakali też polscy wychowawcy i opiekunowie. Po około 25 km Wzniesień Płakowickich, dotarłem do Złotoryi. Wcześniej przed Jerzmanicami Zdr. czekał mnie długi zjazd. Musiałem uważać, aby nie przekroczyć dozwolonej prędkości (54.8km/h). W Złotoryi starówka położona jest na wzniesieniu - Góra Zamkowa. Brukowana i stroma ul. Stroma uniemożliwiła mi wjazd do centrum. W miasteczku tym, od 1992 r. odbywają się Mistrzostwa Polski w Płukaniu Złota. Jadę dalej na wschód DW 363, po 10 km, we wsi Chroślice, skręcam w lewo i po 3 km docieram nad zalew Słup. Jest to duży zbiornik wody pitnej dla Legnicy i Zagłębia Miedziowego. Objeżdżając zalew od północy natrafiam na obelisk upamiętniający bitwę nad Kaczawą. Bitwa odbyła się tu w roku 1813. Do bitwy stanęły dwie armie, francuska i prusko ? rosyjską, Ta druga, dowodzona przez feldmarszałka Bluchera. Feldmarszałkowi za odniesione zwycięstwa (m. in. pod Lipskiem), podarowano pałac w Krobielowicach pod Wrocławiem, jest tam też jego mauzoleum. Teraz jadę do Jawora. Jazdę utrudnia droga, wykonana z betonowych płyt. Jawor z Kościołem Pokoju, to kolejne miasteczko na mojej trasie. Następnym miejscem, które postanowiłem zobaczyć podczas mojej wycieczki, to były obóz koncentracyjny Gross ? Rosen w Rogoźnicy. Chwila zadumy przydała się, mogłem trochę odpocząć. Do końca wycieczki pozostało jeszcze trochę kilometrów. Kolejnym miasteczkiem na mojej trasie jest Strzegom, stolica polskiego granitu. Odcinek drogi DK 5, równej jak stół, ze Strzegomia do Kostomłotów, pokonałem bardzo szybko. Jest niedziela, a więc brak samochodów ciężarowych. Ich towarzystwo jest ani bezpieczne ani przyjemne dla rowerzystów. Za Kostomłotami cisza i spokój. Większość samochodów zjechała na autostradę. Tu już czuję się jak koło domu. Pozostało tylko około 30 km i ostatnie miasteczko - Kąty Wrocławskie. Bardzo zmęczony, wjeżdżam do Wrocławia przez oś. Oporów. W sumie, przez dwa dni przejechałem 390 km. Odwiedziłem wiele ciekawych i nie zawsze pamiętanych miejsc.
WI
wiesiek
2015-06-24
Druga mapa
Trudność: Bardzo trudna
GO
Gość
2015-06-09
Drugiego dnia mojego podróżowania po Dolnym Śląsku, wyruszyłem wcześniej. Trasa jaką sobie zaplanowałem, prowadziła wzdłuż całych Sudetów Zachodnich i Środkowych. Ze schroniska w którym nocowałem, wyruszyłem najpierw kilka kilometrów na zachód. W Henrykowie rośnie cis, najstarsze drzewo na terenie Polski. Jak podają dendrolodzy, drzewo wykiełkowało w 734 roku, a więc 1280 lat temu. Ruszyłem dalej w drogę. Pierwszym miasteczkiem na mojej trasie był Lubań Śl. Rynek w miasteczku ma ładną i ciekawą zabudowę. Jadąc na wschód lekko pofalowaną drogą, dotarłem do Gryfowa Śl. Po prawej stronie rozpostarł się piękny widok na Góry Izerskie. Pogoda, na szczęście, pozwoliła na podziwianie górskiego krajobrazu. Te tereny to Kraina Wygasłych Wulkanów, świetny pomysł na następną wycieczkę! Kilka kilometrów dalej, skręciłem w lewo z wygodnej DK 30 i dojechałem do Lubomierza, miasteczka znanego z kultowej komedii ?Sami swoi?. Można tu odnaleźć pamiątki z czasów kręcenia filmu, co roku odbywa się tu również Festiwal Filmów Komediowych. W dalszą drogę skierowałem się na płn. ? wsch. Teraz droga wiła się między okolicznymi wzgórzami. Obok drogi z Pławnej Górnej aż do Lwówka Śl. biegnie wygodna ścieżka rowerowa. Tuż przed Lwówkiem, przy drodze wznoszą się wspaniałe skalne ściany. Można poczuć się jak w Górach Stołowych. W Lwówku Śl. trafiłem na doroczną imprezę ? Lwóweckie Lato Agatowe. W tutejszych okolicach (Płuczki Górne), znaleźć można agaty a u okolicznych rzemieślników wydobyć z minerału jego piękno. Teraz ruszyłem na wschód. Tuż za miasteczkiem, skręciłem w prawo. Po kilkuset metrach odnalazłem zamek w Płakowicach. Jest to XVI ? wieczna, największa na Śląsku budowla renesansowa. W latach 1953 ? 59 mieścił się tu tajny ośrodek wychowawczy dla 1270 koreańskich dzieci. Dzieci te, były sierotami po rodzicach poległych podczas wojny koreańskiej. Leczone były z różnych nieznanych u nas chorób. Dzieci miały tu swoją szkołę. Nauka odbywała się w języku koreańskim. Uczyły się też chętnie języka polskiego. Gdy wracały do Korei Płn. płakały, płakali też polscy wychowawcy i opiekunowie. Po około 25 km Wzniesień Płakowickich dotarłem do Złotoryi. Wcześniej przed Jerzmanicami Zdrój czekał mnie długi zjazd. Musiałem uważać, aby nie przekroczyć dozwolonej prędkości (54.8km/h). W Złotoryi starówka położona jest na wzniesieniu o nazwie Góra Zamkowa. Brukowana i stroma ul. Stroma uniemożliwiła mi wjazd do centrum. Z wysiłkiem wprowadziłem swój pojazd. W miasteczku, od 1992 r. odbywają się Mistrzostwa Polski w Płukaniu Złota. Jadąc dalej na wschód DW 363 po 10 km, we wsi Chroślice skręciłem w lewo i po kilku kilometrach dotarłem nad zalew Słup. Jest to duży zbiornik pitnej wody dla Legnicy i Zagłębia Miedziowego. Temperatura powietrza wzrosła znacznie, bardzo żałowałem, że w zalewie obowiązuje zakaz kąpieli. Objeżdżając zalew od północy natrafiłem na obelisk upamiętniający bitwę nad Kaczawą. Bitwa ta, odbyła się tu w roku 1813. Do bitwy stanęły dwie armie, francuska i prusko ? rosyjska. Ta druga armia, dowodzona była przez feldmarszałka Bluchera. Dowódcy temu za odniesione zwycięstwa (m. in. pod Lipskiem), podarowano pałac w Krobielowicach pod Wrocławiem. Znajduje się tam też jego mauzoleum. Kolejno ruszyłem do Jawora. Jazdę utrudniała droga wykonana z betonowych płyt. Głównym zabytkiem Jawora jest piękny Kościół Pokoju. Kościół ten, obok Kościoła Pokoju w Świdnicy o konstrukcji szachulcowej, wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Z Jawora ruszyłem na południowy wschód. Po kilkunastu kilometrach dojechałem do kolejnego miejsca, które postanowiłem zobaczyć podczas mojej wycieczki, to były obóz koncentracyjny Gross ? Rosen w Rogoźnicy. Więźniów tego obozu, podczas drugiej wojny światowej, wykorzystywano do pracy w okolicznych kamieniołomach oraz licznych filiach obozów pracy na Dolnym Śląsku. Dzięki chwili zadumy mogłem trochę odpocząć. Do końca wycieczki pozostało jeszcze sporo kilometrów. Kolejnym miasteczkiem na mojej trasie był Strzegom, stolica polskiego granitu. Odcinek bardzo ruchliwej drogi DK 5, równej jak stół, ze Strzegomia do Kostomłotów (21 km), pokonałem bardzo szybko. Ponieważ była to niedziela, brak było samochodów ciężarowych. Ich towarzystwo jest ani bezpieczne ani przyjemne dla rowerzystów. Po minięciu autostrady A4, cisza i spokój. Większość samochodów zjechała na autostradę. Tu już czułem się jak domu. Pozostało około 30 km i ostatnie miasteczko, Kąty Wrocławskie. Zmęczony, wjechałem do Wrocławia przez osiedle Oporów. Przez te dwa dni, przejechałem 390km. Poznałem wiele ciekawych miejsc na Dolnym Śląsku. Wraz z pokonywaną drogą, zmieniały się krajobrazy i ukształtowanie terenu. Moim zdaniem, region ten, godny jest polecenia.
Trudność: Trudna

Miejsca, które warto zobaczyć w okolicy